Niewierzący do pracy!

Święta… Prezenty, kolędy, obżarstwo! A wcześniej panika, czy aby wszystko wysprzątane, czy aby na pewno mamy na stole symboliczne dwanaście potraw i naszykowane miejsce dla „niespodziewanego gościa”. Choinka w rogu, sianko pod stołem. A to wszystko, by uczcić narodziny Jezusa przed ponad dwoma tysiącami lat. Ah, święta!

Co jednak z tymi, których zwykło nazywać się niewierzącymi? Wielokrotnie spotykałam się (zresztą na pewno nie tylko ja) ze stwierdzeniem, że ze względu na znaczenie Świąt, „bezbożnicy” powinni pracować jak każdego dnia. W końcu to Święta BOŻEGO NARODZENIA! Nie dla nich makowce, pierogi czy barszczyk z uszkami! Nie dla nich choinka, światełka i pierwsza gwiazdka!

Jasne, jest w tym trochę prawdy. Kto bowiem wziął pod uwagę Święta prawosławne odbywające się nieco później? Może teraz mi ktoś zwrócić uwagę na to, że przecież większość Polaków to katolicy. Warto jednak zadać sobie pytanie, ilu z nich faktycznie „ma Boga w sercu”. Rozumiem także irytację komercjalizacją Świąt, gdzie już od Wszystkich Świętych widzimy w telewizji reklamy, w których uśmiechnięta rodzina do wigilijnej kolacji pije napój gazowany znanej marki, a zza okna wygląda rumiany staruszek w czerwonym wdzianku.

Osobiście, jako osoba niewierząca, nie widzę nic złego w obchodzeniu Świąt przez osoby mi podobne. Jest to bowiem część tradycji, kultury, w której się wychowaliśmy. Jednocześnie, to świetna okazja do spotkania z rodziną, pichcenia smakowitych potraw i zwyczajnego odpoczynku. Zdaję sobie sprawę z tego, że znajdą się również ateiści „mający wszystko w nosie”, ale ja, pomimo ogólnej otwartości i ogromnej tolerancji, najwidoczniej jestem w pewnej części tradycjonalistką.

Co, jeśli moje ewentualne dzieci by kiedyś spytały, dlaczego obchodzimy „nie swoje” święta? Wtedy odpowiedziałabym dokładnie tak. Jest to część tradycji, a fakt, że nie zgadzam się w pełni z założeniami katolicyzmu, nie powinien mi jej odbierać i ograniczać wyłącznie do wierzących. Tak samo jak weganizm nie odbiera mi prawa do cieszenia się jedzeniem (wręcz przeciwnie, bym powiedziała!). :)

A jakie jest Wasze zdanie? Chętnie wysłucham, co tym razem Wy macie do powiedzenia!

***

Hej, hej! Wiem, że nie było mnie od dawna. Ale jeszcze żyję! Przyznaję się, jestem złą blogerką. Myślę, że nie ma sensu się tłumaczyć życiem prywatnym – normalne osoby są w stanie to zrozumieć. Czasem każdy potrzebuje krótszej czy dłuższej chwili dla siebie. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie pierwszy, ani też ostatni raz. Niemniej jednak, powinnam wypracować sobie pewną regularność, czego również jestem świadoma. Poza tym – chyba lepiej rzadziej pisać coś bardziej sensownego niż co drugi dzień dodawać zdjęcia „stylóweczek”? ;)

Reklamy

Dodaj myśl

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s